Pasaż w Odessie
Ukraina

ODESSA I BESARABIA – KURORT MORZA CZARNEGO I TAJEMNICZE STEPY AKERMAŃSKIE

dnia
2 listopada 2021
W Odessie można spędzić ciekawy przedłużony weekend. W tym kurorcie Morza Czarnego nie będzie brakować nam atrakcji i ciekawych miejsc do zobaczenia. Możemy zostać dłużej i cieszyć się piaszczystymi plażami i cenami sporo niższymi niż w Polsce. Gdy zdecydujemy się wyjechać poza miasto warto zwiedzić Besarabię. To region o ciekawej, wielokulturowej historii ze śladami osadnictwa różnych nacji, z winnicami i magiczną twierdzą Akerman, z Deltą Dunaju i dziedzictwem starowierców.
W centrum Odessy nie brakuje pięknych, odrestaurowanych kamienic.

W centrum Odessy nie brakuje pięknych, odrestaurowanych kamienic.

SPACEREM PO ODESSIE

Spacer po Odessie najlepiej zacząć od portu. Z lewej i prawej od odchodzącego w morze pirsu widać dźwigi portowe i potężne statki towarowe. Bliżej nas będą zacumowane stateczki pasażerskie(godzinny rejs to 100UAH, a 1PLN to 6,5UAH). Zwracając się w stronę miasta widzimy schody potiomkinowskie. Dzięki scenie z niemego filmu “Pancernik Potiomkin” z 1925r. zostały rozsławione na cały świat. Wspinając się po nich dotrzemy do reprezentacyjnego centrum miasta. Warto obrócić się i spojrzeć z góry na część portową. Z tej perspektywy schody zdają się mieć niezmienną szerokość; by w ten sposób oszukać nasze zmysły w rzeczywistości są one dwa razy szersze u podstawy. Architekt zastosował jeszcze jeden zabieg tak, że patrząc z góry nie widać stopni (oprócz tych najbliższych do obserwatora), a widać same tarasy. Natomiast patrząc na schody z dołu widoczne będą same stopnie, tak jakby tarasy zniknęły. Odessa była i jest wielokulturowa, dlatego nie powinny dziwić nazwy parków położonych na zboczu: jeden jest stambulskim, a drugi greckim.

Schody Potiomkinowskie otwierają perspektywę na odeski port.

Schody Potiomkinowskie otwierają perspektywę na odeski port

Warto pokręcić się po reprezentacyjnym centrum Odessy. Dobrze wyeksponowany jest piękny gmach Opery. Niedaleko stoi pomnik carycy Katarzyny, która dekretem założyła miasto (miał to być Odes na pamiątkę rzymskiej osady, ale caryca wolała formę żeńską i stąd Odessa). W tej części miasta wiele kamienic jest starannie odremontowanych. Warto odbić nieco w bok, by przejść mostkiem dla pieszych nad głębokim wąwozem. Nikt już nie pamięta jego prawdziwej nazwy, bo zgodnie z miejską legendą stał się “Mostem Teściowej”. Podobno wszechwładny działacz komunistyczny zarządził jego budowę, by skrócić sobie drogę do “mamusi”, która częstowała przepysznymi naleśnikami. Prędzej czy później dotrzecie do ulicy Deribasowskiej. To pieszy deptak, gdzie znajdziecie dużo knajpek, sklepików, będą tam także uliczni grajkowie i magicy. Na Deribasowskiej są tez konie i kucyki, bo przejażdżka na nich to obowiązkowa rozrywka dla najmłodszych.

"Pasaż" jest dziełem polskiego architekta, Lwa Włodka.

“Pasaż” jest dziełem polskiego architekta, Lwa Włodka.

Na końcu deptaka ulicy Deribasowskiej kilka wewnętrznych dziedzińców starych kamienic tworzy pięknie dekorowany – i doświetlony szklanym dachem – “Pasaż”. Jego eklektyczny, ociekający zdobieniami styl robi wielkie wrażenie. Takiej szktukaterii nie znajdziemy w innym miejscu w Odessie, a i w całej Europie niełatwo znaleść podobne miejsce. “Pasaż”, mimo, że mniejszy nasuwa porównania z podobną budowlą w centrum Mediolanu.

TARG PRIVOZ W ODESSIE

Ryby, kraby, krewetki, raki; żywe, świeże, mrożone i wędzone…..zdecydowanie warto pójść na targ “Privoz” w Odessie. Hale targowe są olbrzymie i można tam pobłądzić; dlatego najlepiej wejść od ulicy Prieobrażeńskiej. W jednej części w wielkich ladach chłodniczych są produkty mrożone, w innej – ciekawszej – kupimy wszystko, co pochodzi ze świeżego połowu. Przed halami też się dużo dzieje – tam przekupki sprzedają owoce, warzywa i zioła.

Na targu Privoz nie brakuje świeżych i mrożonych ryb.

Na targu Privoz nie brakuje świeżych i mrożonych ryb.

Plaże “Otrada” i “Lanżeron” są najbliżej położone centrum miasta. Znowóż plaże w dzielnicy Arkadia są podporządkowane celowi jakim jest dobra zabawa 24/7 ze względu na bliskość dyskotek i klubów nocnych. “Otrada” i “Lanżeron” to pasy złocistego piasku graniczące z płytkim morzem. Ich fragmenty tworzą ogólnodostępne, publiczne miejsca relaksu, znowóż inne mają bogatszą, lecz odpłatną infrastrukturę (dla przykładu “Moon beach”: leżak – 150UAH, łóżko – 400UAH, a podest z zasłonami nazywany bungalowem to 700UAH). Wzdłuż bulwaru nadmorskiego są punkty gastronomiczne i wykwintne restauracje, te ostatnie upodobały sobie rejon koło Hotelu “Nemo”. W odróżnieniu od polskich plaż nikt nie buduje tu parawanów…..

Plaże publiczne przeplatają się z tymi na których trzeba za infrastrukturę płacić.

Plaże publiczne przeplatają się z tymi na których trzeba za infrastrukturę płacić.

Katakumby to duża atrakcja Odessy. Kiedy zarządzono stworzenie miasta okazało się, że najlepsze materiały do budowy budynków znajdują się pod ziemią; wydobywano bryły piaskowca, a efektem ubocznym były powstające tunele (w innych miastach katakumby służyły zwykle do pochówku). Dziś uważa się, że łączna długość tuneli to 2500km. Warto poznać intrygujące historie związane z ich wykorzystaniem. Schrony przeciwatomowe ze sprytnie zamaskowanymi wejściami, podziemne szkoły dla złodziei-kieszonkowców, tragiczna historia oddziału partyzantów, która mogłaby być gotowym scenariuszem filmu sensacyjnego, ukryte pod ziemią galerie sztuki zbuntowanych artystów czy miejsca ukrywania porywanych kobiet. No i jeszcze miejska legenda (zadziwiająco prawdopodobna) o ukrytej w podziemnym mieście 2,5kg replice “Titanika”, zrobionej ze szczerego złota. Chodząc ok. 25 metrów pod ulicami i budynkami słucha się tych historii z szeroko otwartymi buziami…..

Zwiedzanie katakumb to jedna z większych atrakcji Odessy.

Zwiedzanie katakumb to jedna z większych atrakcji Odessy.

Życie wielu Polaków jest przeplecione z historią Odessy i w wielu miejscach znajdziemy ślady ich działalności lub pomniki. Polscy architekci mają na swoim koncie ponad 150 zaprojektowanych budynków miasta, w tym słynny “Pasaż”. (arch. Lew Włodek).  Kilka miesięcy w Odessie mieszkał Adam Mickiewicz, który ma tu swój pomnik. Tu powstały “Sonety krymskie” i “Sonety odeskie”. Jest popiersie twórcy  języka esperanto czyli Ludwika Zamenhofa. Jest też uliczka Lecha Kaczyńskiego, gdzie ma poświęconą sobie tablicę. Hrabia Seweryn Potocki zbudował w 1805 – 1810 w mieście pałac, który stoi do dziś.

Pałac Seweryna Potockiego w Odessie.

Pałac Seweryna Potockiego w Odessie.

W Odessie jest atrakcja, której nie wolno przegapić. To kolejka gondolowa; prowadzi z miasta na plażę. Została oddana do użytku w 1973r. i wydaje się, że od tego czasu nikt ją specjalnie nie usprawniał. Małe wagoniki – z wyglądu i wygody to tak jakby 2 metalowe sedesy zwrócone frontem do siebie owinąć arkuszem blachy – nie zwalniają ani na górnej, ani dolnej stacji (62 wagoniki mkną 1,4m/sek). Pani sprzedająca bilety (80UAH w jedną stronę) udziela rad związanych z bezpieczeństwem: “jedna osoba na początku peronu, druga na końcu, chwytasz prawą ręką metal, a wchodzisz z lewej nogi”. Zero zawahania, szczególnie gdy jesteś w klapkach. Wagonik pokonuje w 5 min. trasę o długości 425m (różnica w wysokości to 36,8m), a jadąc lekko rozpycha się przez korony drzew, muskając gałęzie….Do górnej stacji “kanatnej darogi” nie tak łatwo trafić, bo nie widać jej od ulicy; wchodźcie w “orientalną” bramę przy Bulwarze Francuskim 17a, a potem mijajcie wejście do hotelu “Grand Otrada”. Dalej już pokierują znaki.

Kolejka gondolowa skraca drogę na jedną z plaż.

Kolejka gondolowa skraca drogę na jedną z plaż.

ODESSA Z DZIEĆMI

Co robić z dziećmi w Odessie? Na pewno warto odwiedzić Lunapark. Kompleks znajduje się na południowym krańcu Parku Szewczenki. Dużo tam atrakcji, wszystkie w stylistyce minionych wieków. W oczy rzuca się diabelski młyn, który jest największy na Ukrainie. Sprzęt jest solidny – wyprodukowano go w Szwajcarii i oddano do użytku w 2011r.

Odeski Lunapark to atrakcja dla dzieci i dla dorosłych.

Odeski Lunapark to atrakcja dla dzieci i dla dorosłych.

Tylko 10 minut spacerem w stronę morza i dotrzemy do Delfinarium “Nemo”, gdzie trzy razy dziennie organizuje się godzinny pokaz, w którym uczestniczą delfiny, foki i lew morski. Na stronie “Nemo” podają, że delfiny czują się tam komfortowo czego dowodem mają być narodziny małego delfinka. Godzinny pokaz kosztuje tylko 300UAH, a podstawowy bilet ma kilka dodatkowo płatnych opcji, jak np. wizyta w oceanarium. Można dokupić też możliwość fotografowania się ze zwierzętami. Delfinarium jest częścią kompleksu hotelowego “Nemo Resort & Spa” zlokalizowanego tuż przy plaży.

Delfinarium "Nemo" znajduje się tuż przy plaży, koło hotelu o tej samej nazwie.

Delfinarium “Nemo” znajduje się tuż przy plaży, koło hotelu o tej samej nazwie.

BESARABIA

Obszar Besarabii zamyka Morze Czarne, delta Dunaju – będąca naturalną granicą z Rumunią –  i lądowa granica z Mołdawią. W 1812 roku Imperium Rosyjskie pokonało Turcję Osmańską i w konsekwencji w ciągu 18 miesięcy od podpisania kapitulacji ludność muzułmańska miała sprzedać swe majątki i opuścić te tereny. Pozostawiła po sobie ogromne niezasiedlone obszary. Rosja natychmiast zaczęła zachęcać kolonistów z całej Europy, by się tu osiedlali. Po czasie doliczono się…..130 różniących się od siebie grup etnicznych. Bułgarzy, Niemcy, Szwajcarzy, chrześcijańscy Turcy, Rosjanie, Tatarzy, Polacy i Żydzi odcisnęli swoje piętno na tych ziemiach. Wiele z tych śladów zostało już zatartych, ale pozostały obco brzmiące nazwy i pewne niuanse, które wprawne oko wypatrzy. Zagrody wiosek bułgarskich są zwykle większe i solidniejsze, ukraińskie domy mają więcej dekoracji. Znowóż polskich osadników szukało się na obrzeżach wiosek niemieckich.

Twierdza Akerman w ukraińskiej Besarabii.

Twierdza Akerman w ukraińskiej Besarabii.

TWIERDZA AKERMAN

50 km w linii prostej od Odessy znajduje się potężna twierdza “Akerman”. Dziś miasto nazywa się Białogród nad Dniestrem, ale to wciąż mury Akermanu są magnesem przyciągającym odwiedzających. Choć podczas wielu wieków istnienia twierdza przez stosunkowo krótki czas była w rękach Polaków to ma wyjątkowe miejsce w naszej pamięci. Fragmenty “Stepów Akermańskich”, które pisał wieszcz Mickiewicz powinien każdy mieć wykute na pamięć, a wcześniej – cóż, że to postać literacka – niejaki Azja Tuchajbejowicz zalecając się do Basi Wołodyjowskiej kusił: “Ja waszej miłości Akerman pod nogi położę….”. 2 km murów robią wrażenie i otaczają duży, w zasadzie pusty teren – jedyną budowlą są ruiny osmańskiego minaretu. A kiedyś były tu 4 dziedzińce. Ale wewnątrz murów zewnętrznych znajduje się druga twierdza, stricte obronna, która po dziś dzień zachowała się w dobrym stanie. Cały teren wewnątrz murów zwiedza się samodzielnie (80UAH za bilet). Dodatkową atrakcją jest możliwość obserwowania kowali w kuźniach, które są tak stylizowane by wyglądały na wiekowe. Jest też kilka punktów prostej gastronomii i tor łuczniczy.

Do Twierdzy Akerman organizowane są jednodniowe wycieczki z Odessy, zwykle łączone ze zwiedzaniem winnicy Shabo.

Do Twierdzy Akerman organizowane są jednodniowe wycieczki z Odessy, zwykle łączone ze zwiedzaniem winnicy Shabo.

STAROWIERCY I WIŁKOWO

Besarabię zamieszkują też starowiercy i by zetknąć się z ich kulturą trzeba pojechać do Wiłkowa zbudowanego na bagnach rozlewisk delty Dunaju. Starowiercy nie zgodzili się na reformę kościoła prawosławnego i szukali odludnych miejsc, by uchronić się przed carskimi represjami. W 1746r. założyli Wiłkowo; miejsce wtedy na samym końcu świata. By pobudować domostwa musieli podnieść poziom gruntu; wykorzystywali muł, iły i ziemię wokół miejsc gdzie miały stanąć domy. Tak powstał system kanałów, które zapewniały komunikację. Dróg nie było. Dziś wioska – mająca 250 lat – jest posadowiona na 75 wyspach, choć kanały w dużej części już powysychały. Gdy tereny zasiedlano miejsce było niemal na brzegu morza (1km). Obecnie wodomiar pokazuje liczbę 19km, bo Dunaj nanosi mnóstwo materiału, który buduje deltę. Jest to najbardziej religijna wioska na Ukrainie – 95% osób jest ochrzczonych, a potomkowie starowierców to połowa ludności (nazywają się Lipowanami). Są bardzo konserwatywni; msza zaczyna się o 6,00 i jeżeli pojawi się koło świątyni choć jeden turysta drzwi budynku są zamykane, a nabożeństwo może być wręcz przerwane. Inna ich cecha to oszczędność. Połączenie konserwatyzmu i oszczędności przyjmuje czasem karykaturalne formy. Po upadku komunizmu lokalni starowiercy zaprotestowali przeciw usunięciu…..pomnika Lenina z głównej ulicy, w ten sposób demonstrując niechęć do jakichkolwiek zmian. Ówczesne władze zgodziły się na powrót Wodza Rewolucji pod warunkiem pokrycia przez lokalną społeczność kosztów; wychodziło 4 kopiejki na osobę. Koniec końców pomnika nie przywrócono. Innym przykładem jest relegowanie z funkcji miejscowego proboszcza. Nieobyczajne zachowanie jego żony doprowadziło do usunięcia go ze stanowiska. Dziś jest kierowcą, który kursuje busem między Wiłkowem a Odessą (225km/4 godziny).

W miasteczku Wiłkowo możemy wybrać się na spacer wzdłuż starych kanałów.

W miasteczku Wiłkowo możemy wybrać się na spacer wzdłuż starych kanałów.

Dzisiejsi mieszkańcy miasteczka to rybacy (650 osób), ci co obsługują turystów (300 osób) i tacy, którzy zarabiają na życie wypasem półdzikiego bydła na rzecznych wyspach lub ścinający wolnorosnącą trzcinę (300 osób). Na bagiennych terenach uprawia się winorośl; nigdzie indziej nie kupicie wina o swojsko brzmiącej nazwie “Nowak” (1,5 litra w plastikowej butelce to 80UAH). Mieszkańcy mają prawo do zagospodarowywania terenów na wyspach; co ciekawe jedynem parametrem jest szerokość części przylegającej do wody – długości działki się nie określa; bierzemy tyle ile jesteśmy w stanie zagospodarować. Choć teraz to często trudno dostrzec pod otynkowanymi fasadami budynków, ale budowane były one z trzciny, na fundamencie z kruszonych muszli.

Domowej roboty wino "Nowak" jest dostępne wyłącznie w Delcie Dunaju.

Domowej roboty wino “Nowak” jest dostępne wyłącznie w Delcie Dunaju.

Prawosławni z Wiłkowa (Wilkowo, Wyłkowe) demonstrują sporo różnic względem głównego nurtu prawosławia; żegnają się dwoma palcami, procesje obchodzą kościół w odwrotną stronę, a w świątyni na podłogach są dywany i poduszki (podłogę uważa się za “nieczystą”). W najbardziej tradycyjnych domach nie będzie lodówek; raz przygotowanego jedzenia nie można podać powtórnie.

REJS W DELCIE DUNAJU

Rejs po rozlewiskach Delty Dunaju (10% należy do Ukrainy, a 90% do Rumunii).

Rejs po rozlewiskach Delty Dunaju (10% należy do Ukrainy, a 90% do Rumunii).

Pobyt w Wiłkowie musi obejmować rejs do tzw. “kilometra Zero”….To specyficzna atrakcja, bo chodzi o mały postument pokazujący cyfrę “0” i oznaczenie “km” doprecyzowujące, że chodzi o kilometry. Niemniej jednak biorąc pod uwagę cały pakiet warto, a nawet trzeba, zdecydować się na atrakcję. Cena nie jest wygórowana i obejmuje posiłek, z winem “Nowak” oczywiście. Jeśli wycieczka zawiera tylko zwiedzanie miasteczka i rejs płacimy 540UAH/osoba, w przypadku gdy doliczany jest autokar z/do Odessy to 989UAH/osoba.

Statek cumuje przy bezludnej plaży, a my udajemy się by zobaczyć, gdzie Dunaj wpływa do Morza Czarnego.

Statek cumuje przy bezludnej plaży, a my udajemy się by zobaczyć, gdzie Dunaj wpływa do Morza Czarnego.

Po zwiedzaniu Wiłkowa wsiadamy na statek, który płynie bezpośrednio na “0 km”. Gdy mijamy sporą strażnicę z wieżami obserwacyjnymi, przypominam sobie, że tylko 10% delty Dunaju jest po stronie ukraińskiej, a reszta jest rumuńska. Kapitan zna drogę na pamięć, ale dla laika odnogi, kanały i tzw. hirla (Kilijskie, Oczakowskie, Ankudinowo) wyglądają tak samo; łatwo można by wpłynąć na wody należące już do Unii Europejskiej. Po chwili jesteśmy w samym sercu Dunajskiego Rezerwatu Biosferycznego ochrony ścisłej, skąd możemy obserwować licznych „mieszkańców” należących do świata przyrody. Wreszcie statek cumuje – rejs trwa w jedną stronę 2 godziny – na przystani przy wyspie Połudienny, gdzie Dunaj kończy swój bieg, wpadając do Morza Czarnego. I faktycznie wydaje się, że jesteśmy na końca świata; wokół plaże nietknięte cywilizacją, w pewnej oddali widać dzikie czaple, kormorany, a nawet kilka pelikanów. Idąc w kierunki “0 km” mija się jeden z poprzednich znaczników (z 1998r); tak, to podobno jedynym pomnik w Europie, który raz na kilka lat zmienia swoją lokalizację, bo Dunaj cały czas “buduje” wielką deltę. Kilka pamiątkowych zdjęć i wracamy. W połowie powrotnej trasy postój na obiad w “Zielonej Przystani”. Rzeczna ryba, ziemniaki, marchew, cebula – bardzo prosty obiad smakuje wybornie. Smak potrawy wzmacnić może słony sos rybny “salamur”. Wszystko popijamy, na zmianę, czerwonym winem “Nowak” i rybną zupą “ucha”. Na koniec herbata z samowara…..

Smaczny, świeży posiłek, gdzie głównym składnikiem są dunajskie ryby.

Smaczny, świeży posiłek, gdzie głównym składnikiem są dunajskie ryby.

Tereny Besarabii mają potencjał, by stać się dostawcą “zdrowej żywności”. Z jednej strony urodzajne ziemie, a z drugiej dziedzictwo kulinarne wielokulturowego osadnictwa. Oczywiście konieczna jest certyfikacja i kontrola niezależnych organizacji jak Slow Food International. W okolicach Primorska trafiłem do lokalnej, “bułgarskiej” bryndzarni. Oprócz zakupu (150UAH/kg) koziego sera na miejscu można przenocować (600 – 800UAH/pokój). Dzieciaki ucieszą się z bliskiego obcowania z domowymi kotkami i sympatycznymi kozami.

WINA I WINNICA “KOLONIST”

Wina z winnicy "Kolonist" są uznawane za jedne z najlepszych na Ukrainie.

Wina z winnicy “Kolonist” są uznawane za jedne z najlepszych na Ukrainie.

W Besarabii od lat odradzają się tradycje winiarskie. 70km od Odessy jest winnica “Shabo”. Historia tego miejsca jest intrygująca. W 1822 r. grupa osadników ze Szwajcarii wozami konnymi przebyła ponad 2500km, by w opuszczonych przez Turków zabudowaniach podjąć od nowa produkcję wina. Ich potomkowie już opuścili Besarabię, a produkcję wina, koniaku i win musujących przejęli odescy Gruzini. Mimo, że wizytę w niej można korzystnie połączyć ze zwiedzaniam twierdzy “Akerman” to ja zdecydowałem się na inne miejsce – winnicę “Kolonist”. Jest bardziej oddalone, nie jest tak oblegane i zdecydowanie mniej skomercjalizowane. Poza tym jest otoczone sielską przyrodą, a i skala produkcji jest zupełnie inna: “Kolonist” w rok produkuje tyle co “Shabo” w….jeden dzień. Produkcja w “Kolonist” ruszyła w 2005, a głównym inwestorem jest b.minister rządu Ukrainy, potomek bułgarskich osadników (stąd nazwa “Kolonist”…). Tak naprawdę to historia jest dłuższa i ciekawsza; kiedy zamykano jeden z trzech na Ukrainie instytutów poświęconych udoskonalaniu produkcji żywności główny technolog tego zakładu podjął próby – zakończone sukcesem – by jego prace i receptury nie uległy zniszczeniu. Korzystając z tych doświadczeń powstał “Kolonist”, a pani Główny Technolog do dziś pracuje w winnicy…..Oprócz produkcji na rynek lokalny, wina eksportowane są do Chin, Kanady i Europy. Winnica zdobyła kontakt na dostawy….wina mszalnego dla kościoła katolickiego, a później i dla cerkwi prawosławnej. Przewodniczka, będąca jednocześnie technologiem zakładu, opowiada ciekawe historie o winach i ich produkcji.

Na końcach rzędów winorośli sadzi się krzewy dzikiej róży.

Na końcach rzędów winorośli sadzi się krzewy dzikiej róży.

Dlaczego obok krzewów winorośli sadza się dzikie róże? Tu wcale nie chodzi o dekorację; kiedyś ich kolce w naturalny sposób zabezpieczały krzaki od uszkodzeń, gdy konie prowadzące orkę musiały zawracać na końcach rzędów. Potem – zupełnie przypadkowo – odkryto, że dzikie róże reagują wcześniej niż winorośl na choroby; w ten sposób stały się “sygnalistami” potencjalnych zagrożeń. 19 osób zatrudnionych w produkcji tworzy wina, wina musujące, porto (dojrzewa w specjalnie ogrzewanej, szklanej sali) i ocet balsamiczny. Zwiedzanie winnicy to 1000UAH z degustacją (7 win) i 650 bez próbowania win.

Warto zwiedzić i wziąć udział w degustacji win na terenie winnicy "Kolonist".

Warto zwiedzić i wziąć udział w degustacji win na terenie winnicy “Kolonist”.

Podczas degustacji serwuje się 7 różnych win; Chardoney, Riesling, Merlot, Cabernet, Muscat i wyjątkowy, lokalny “Odeskij cziornyj” – szczep, który powstał w 1948 roku, a od 1972 uprawiany jest na Ukrainie. Ze względu na “warzywny” aromat, z nutą pomidorów i bakłażanów otrzymał przydomek “barszczu”.

Gdzie mieszkać w Besarabii? Ja spędziłem dwie noce w “resorcie” “Meliorator” nad Morzem Czarnym, w miejscowości Prymorske. Dominuje intrygująca estetyka lat 80/90. Pełne obłożenie, jest wielu gości z Mołdawii, która nie ma dostępu do morza. Wieczorami cisza, spokój, zero alkoholu, nie wspominając o jakiejkolwiek libacji. Nocleg za dwuosobowy pokój z klimatyzacją to 700 UAH (tak, to 100PLN za 2 osoby w sezonie), a śniadanie na miejscu dodatkowo 100 UAH. Szeroka, piaszczysta, pusta plaża jest 100m dalej, za pasem wydm.

Besarabia to też piękne plaże Morza Czarnego.

Besarabia to też piękne plaże Morza Czarnego.

W okolicach Odessy możemy spotkać swoistą „atrakcję drogową”: otóż droga prowadząca z tego portowego miasta w kierunku Rumunii przebiega na odcinku ok. 10 km przez terytorium Mołdawii. W zasadzie ma ona status eksterytorialny. Często przy wyjeździe z Ukrainy wojsko odnotowuje liczbę podróżujących autem i dokładną godzinę wjazdu, tak by po kilku minutach sprawdzić czy wjeżdzając do kraju z powrotem stan pasażerów się zgadza i czy aby nie zatrzymywaliśmy się po drodze, co jest absolutnie zakazane. Jest to swoista atrakcja dla koneserów klimatów transgranicznych.

Z wielu powodów warto odwiedzić Odessę i Besarabię. Miasto będące kurortem Morza Czarnego kusi atrakcyjnym centrum, katakumbami i plażami. Besarabia to nie tylko osławione przez Mickiewicza Stepy Akermańskie ze słynna twierdzą w tytule, ale tez dziedzictwo wielokulturowego osadnictwa, winnice, wybrzeże i Delta Dunaju. Jeśli jesteście zainteresowani Ukrainą to polecam też ten tekst o Lwowie

Boczna fasada opery w Odessie.

Boczna fasada opery w Odessie.

TAGS
Krzysztof Kowalski
Warszawa, Polska

Kocham podróżować. Odwiedziłem jakieś 100 ciekawych regionów w ponad 60 krajach, na 6 kontynentach. Jeżeli też kochasz podróże, nie lubisz niepotrzebnie wydawać pieniędzy ale mieć możliwość umyć się chociaż raz dziennie, zawsze mieć dobre value for money i chcieć zobaczyć więcej i poczuć intensywniej to ten blog jest właśnie dla Ciebie! Kontakt: kowalski@justKowalski.pl

Polub mnie na Facebooku!
iVisa
Szybkie zawieranie ubezpieczeń
>