Anna Korcz w Zaciszu
Wywiady i Rady

ANNA KORCZ I JEJ PODRÓŻE

dnia
29 sierpnia 2019
Z Anną Korcz, znaną aktorką teatralną, filmową i serialową spotykamy się w Pomiechówku. Na końcu ślepej drogi prowadzącej w gęsty, mazowiecki las znajduje się 5,5 hektara piękna i zieleni. To “Zacisze” w Pomiechówku. Stylowy, przeszklony pawilon jest wykorzystywany do organizacji wesel i innych spotkań. Jest plaża nad rzeką Wkrą, kajaki i plac zabaw. Zanim zaczynamy rozmowę o podróżach wspominamy stare czasy, ponieważ wychowywaliśmy się na tym samym osiedlu na warszawskim Mokotowie.

justKowalski: Czy aktorowi łatwo planować swój czas wolny? Mam wrażenie, że ciężko jest podejmować decyzje  z wyprzedzeniem.

Anna Korcz: To trochę taki mit, że życie aktora jest nieprzewidywalne. Często terminarz pracy w teatrze i filmie otrzymuję już z rocznym wyprzedzeniem. Rzadko też zaskakują mnie nieprzewidywane sytuacje jak choroba koleżanki ze wspólnej produkcji. Zresztą wzajemne zastępowanie i dublowanie też staramy się zaplanować z wyprzedzeniem. Jedyne czego nie można przewidzieć to ciąża (śmiech).

justKowalski: To jak wygląda Twój urlop?

Anna Korcz: Kiedyś jeździłam z dwoma córkami, które obecnie są już dorosłe. Teraz jeździmy we trójkę, z naszym synem Jasiem.  Zdarza się, że dołącza do nas grupa znajomych. Zdradzę pewną tajemnicę. Niedługo zostanę babcią. Pojawianie się wnuka już teraz uwzględniam w moich planach urlopowych.

Zacisze Anny Korcz w Pomiechówku

Zacisze Anny Korcz w Pomiechówku

justKowalski: Jak planujcie swój wyjazd?

Anna Korcz: Zwykle robimy to sami. Są przecież aplikacje z których można skorzystać, świat jest otwarty, mamy karty kredytowe. Czasami przez biuro podróży kupujemy bilety. Trudno się zgubić w dzisiejszym świecie. Nie lubię pobytów all inclusive. Czuję się tam oszukiwana: napoje są rozcieńczone, soków nie podaje się w butelkach, a z dystrybutorów, itd. Myślę, że gdy decydujesz się na formułę all inclusive, to trzeba wybierać ośrodki z najwyższej półki. Jedyny, którym wspominam miło to pobyt w tureckim Belek, gdzie mieszkałam w dużym kompleksie wypoczynkowym: miałam domek, inni mieszkali w hotelu. Razem mieliśmy dostęp do jakichś 7 basenów, wszystko było 5 gwiazdkowe. Spędziłam tam trzy tygodnie i było super. Potem bywałam w ośrodkach z niższej półki i stąd to rozczarowanie, które trwa aż do dzisiaj.

justKowalski: Pamiętam Twoją rolę w “Operacji Samum”. Czy podczas kręcenia filmu miałaś okazję poznać trochę egzotyki i miejsc gdzie toczy się jego akcja?

Anna Korcz: Po pierwsze, to akcja filmu toczy się w Iraku, ale film kręciliśmy w Turcji. Po drugie, było to 19 lat temu. Dużo smakowaliśmy kuchni tureckiej, którą serwowano nam codziennie. Teraz i Turcja wygląda inaczej, i ja z większą odwagą bym podchodziła do możliwości poruszania się samotnie w obcym kraju, a zwłaszcza muzułmańskim. Byliśmy tylko 1 dzień w Stambule, a większość czasu spędziliśmy w Adanie, w południowej Turcji. Między poszczególnymi planami niektórzy z ekipy latali samolotami, ale ja, tak jak Marek Kondrat, zdecydowałam się na podróżowanie autokarem. Dzięki temu zobaczyłam dużo prawdziwej, nieturystycznej Turcji ponieważ wcześniej byłam tylko w Kapadocji.

Zacisze słynie z organizacji wesel

Zacisze słynie z organizacji wesel

justKowalski: Czy postaci które grałaś i epoki, w których akcja się dzieje nie powodowały chęci by udać się w tamte miejsca lub poczuć tamten czas na własnej skórze?

Anna Korcz: Szczerze mówiąc to często było dokładnie odwrotnie. Okazywało się, że moja postać jest w miejscu, które już kiedyś odwiedziłam i je doświadczyłam. To mi pomagało. Cieszę się, że tak dużo miejsc już w życiu zobaczyłam.

justKowalski: Jakie kraje najmilej wspominasz?

Anna Korcz: Bez dwóch zdań, najpiękniejsza była Kanada. Miałam wrażenie, że w wielu miejscach nie stanęła ludzka stopa. Tam mogłabym zamieszkać mimo, że mają tylko 2 miesiące ciepłe, a jak kocham słońce. Przez 3 tygodnie jechaliśmy z jednego krańca na drugi, po drodze odwiedziliśmy 5 miast. Stany Zjednoczone są pewnie bogatsze, lepiej zorganizowane, ale to Kanada ma ludzki wymiar.

Piękna przyroda to wielki atut Zacisza Anny Korcz

Piękna przyroda to wielki atut Zacisza Anny Korcz

justKowalski: Jeszcze jakiś kraj Cię uwiódł?

Anna Korcz: Inny kraj w którym mogłabym mieszkać, choć aż tak pięknie tam nie jest, to Japonia. Jakby kulturę japońską przenieść do Kanady to byłby ideał. Japoński szacunek do ludzi, kultura osobista, delikatność i skromność, cisza i czystość bardzo mi odpowiadają. Nie lubię, gdy ktoś mnie zaczepia, ciągnie gdzieś czy popycha. W Japonii tego nie ma i to niezależnie czy mówimy o osobach znajdujących się na szczytach w hierarchii, czy o prostych robotnikach. Nie rozmawia się przez telefon w metrze, w restauracji czy w pociągu: osoby zniżają głos aby nikomu nie przeszkadzać. Nie ma koszy na śmieci, bo każdy jest odpowiedzialny za swoje śmieci, zabiera je ze sobą do domu. Mimo, że Japończycy mają problemy z nauką języków obcych to zawsze starają się pomóc. Z drugiej strony jest tam jednak sporo brzydoty, dużo ścisłej zabudowy, na budynkach widać mnóstwo poprowadzonych na zewnątrz kabli. Architektura nie jest najwyższych lotów, nawet świątynie są do siebie bardzo podobne i mało atrakcyjne.

justKowalski: A może jakieś rozczarowania w związku z Twoimi podróżami?

Anna Korcz: Staram się nie mieć oczekiwań. Przyjmuję rzeczywistość taką jaka jest. Ale to prawda, że śmieci i brud bardzo źle toleruję. Z domu rodzinnego zapamiętałam takie, dość brutalne acz wiele mówiące powiedzenie, że “bieda nie musi śmierdzieć”. Tak jak nie trzeba być wykształconym by być kulturalnym i dobrym człowiekim, nie trzeba być ubranym w stroje z domu mody ale można być czystym i zadbanym. Brud i śmieci wprowadzają mnie zawsze w zły nastrój. Do tego stopnia, że zastanawiam się nad jakością rodzaju ludzkiego. Nie lubię gotować, ale lubię sprzątać i tej czystości oczekuję od innych. Mieszkam w pięknym miejscu, w Pomiechówku nad rzeką Wkrą i zawsze, z dłuższego spaceru, przynoszę siatkę śmieci zebranych po drodze, porzuconych przez innych ludzi. Martwi mnie to tutaj, i wszędzie indziej.

Rzeka Wkra w Pomiechówku

Rzeka Wkra w Pomiechówku

justKowalski: Co z aktywnościami zimowymi? Lubisz zimę? Jeździsz na nartach?

Anna Korcz: Jeżdzę na nartach od 30 lat, ale nie lubię zimy. Szczerze, to wolę oglądać ją w telewizji lub gdy siedzę ciepło otulona przed kominkiem i popijam grzane wino. Jeżdzę na nartach choć nie czuję się ekspertem. Polskie stoki wciąż kojarzą mi się z kolejkami i krótkimi trasami. Za granicą odkryliśmy Oberregen, w Północym Tyrolu, we Włoszech. Było pusto na stokach, bezpiecznie i słonecznie. Prawda jest taka, że większość z moich znajomych na ferie zimowe leci “do Dominikany”, czyli w miejsca, które wtedy mają lato. Ja też wolę gdy jest ciepło.

Goście korzystają z dużego, zielonego terenu w Zaciszu

Goście korzystają z dużego, zielonego terenu w Zaciszu

justKowalski: Czym jest dla Ciebie “Zacisze” w Pomiechówku?

Anna Korcz: Z pewnością to miejsce, gdzie można się zresetować. Ktoś powiedział, że jeśli w maju widzę latające świetliki to znaczy, że powietrze jest czyste. A ja je widzę tu co rok. Przyroda jest piękna, rzeka Wkra płynie wolno. Niecała godzina jazdy z Warszawy i jesteśmy w innym świecie. Dużo osób organizuje u mnie przyjęcia weselne, mam piękną salę z kominkiem i widokiem na zdziczały sad. Mam kajaki, które można pożyczyć, plażę i plac zabaw.

justKowalski: Bardzo dziękuję za rozmowę! Życzę powodzenia w realizacji Twoich planów, zarówno tu, w “Zaciszu”, jak i wszędzie  tam, gdzie zaprowadzi Cię podróżnicza wyobraźnia.

TAGS
Krzysztof Kowalski
Warszawa, Polska

Kocham podróżować. Odwiedziłem jakieś 100 ciekawych regionów w ponad 60 krajach, na 6 kontynentach. Jeżeli też kochasz podróże, nie lubisz niepotrzebnie wydawać pieniędzy ale mieć możliwość umyć się chociaż raz dziennie, zawsze mieć dobre value for money i chcieć zobaczyć więcej i poczuć intensywniej to ten blog jest właśnie dla Ciebie! Kontakt: kowalski@justKowalski.pl