GAC to kolejny przykład chińskiego producenta, który w 2025 roku zdecydował się zawitać do Polski. Firma działa od 1997 roku i występuje pod pełną nazwą Guangzhou Automobile Group Co., Ltd. Portfolio chińskiego giganta obejmuje wachlarz konstrukcji: jednostki spalinowe, hybrydy i elektryki, a rocznie dostarcza klientom ponad 2,5 miliona samochodów prowadząc działalność w 74 krajach. Pod parasolem grupy funkcjonują trzy marki: GAC, Hyptec i Aion. Ta ostatnia została zarezerwowana wyłącznie dla aut w pełni elektrycznych i redakcja otrzymała do testów model AION V.
Projekt nadwozia AION’a jest bardziej stonowany i klasyczny niż futurystyczny i ma się wrażenie, że gusta azjatyckie zwyciężyły nad europejskim smakiem. Widzimy zaokrągloną, podporządkowaną aerodynamice bryłę, z klamkami kryjącymi się w drzwiach, diodowe reflektory z parą pasków świateł dziennych po bokach oraz tylne lampy zachodzące na błotniki. Testowane auto było niebieskie, z biało kontrastową wyższą częścią nadwozia i srebrnymi relingami. Koła wyposażono w aluminiowe felgi o ciekawym wzorze. Niestety przykręcane są zwykłymi śrubami, które już teraz były pokryte rdzawym nalotem.

AION V ma długość 4605 mm, szerokość 1876 mm i wysokość 1686 mm. Rozstaw osi to 2775 mm, a prześwit to 171 mm. Można dodać, że masa własna to 1995 kg, a dopuszczalna masa całkowita to 2320 kg.
Z dość mdłą stylizacją zewnętrzną kontrastuje wnętrze pojazdu. Trzeba przyznać, że kabina AION V daje wrażenie jakości segmentu wyższego. Wnętrze jest estetyczne, eleganckie i nowoczesne. Jasna tapicerka to mieszanka skóry naturalnej i sztucznej, obszyta prawdziwą nicią. Sztuczna skóra pokrywa boczki drzwi, kokpit i tunel środkowy, a montaż nie budzi większych zastrzeżeń.

Fotele są wygodne, ale niestety pasażer z przodu nie ma klasycznego schowka, jedynie 2 haczyki na torby. Brakuje możliwości regulacji wysokości siedzenia pasażera oraz podparcia lędźwiowego, ale gdy kręgosłup będzie nam komunikował konieczność zmiany pozycji przyda się solidny, wielofunkcyjny masaż (aż 5 opcji). Pomiędzy fotelami znajdziemy podłokietnik z ukrytym schowkiem, który można chłodzić, podgrzewać, a nawet zmrozić. Powiedzieć, że to nie jest zwykły schowek to jak nic nie powiedzieć – jest on zdolny schładzać świeże jedzenie do -15°C albo utrzymywać temperaturę sięgającą +40°C. Przewiezienie lodów w upalny dzień przestaje być problemem. Jednak, gdy korzystamy z krańcowych temperatur to trudno schować tam klucze z pilotem lub smartfona. Pod konsolą środkową umieszczono pojemną, otwartą półkę z kilkoma wejściami USB.
Zapowiedzią dużej przestrzeni dla pasażerów tylnej kanapy są nieproporcjonalnie wydłużone boczne drzwi. Oparcie kanapy można ustawić w pozycji półleżącej. Dostępne jest podgrzewanie skrajnych siedzeń, które aktywujemy niestety tylko z przedniego, centralnego ekranu. Do listy udogodnień dopiszmy, że dla pasażera po prawej stronie z tyłu przewidziano elegancki i solidny rozkładany stolik. Jest to więc rozwiązanie bardziej „biznesowe” niż „rodzinne”, bo jak wytłumaczyć dwójce przewożonych dzieci, że tylko jedno ma stolik?

Producent podaje pojemność bagażnika 427 litrów i niestety brakuje rolety, co jest mankamentem wielu chińskich modeli. Roleta ma się pojawić w kolejnej generacji modelu, pochodzącej z austriackich zakładów Magny.
Centrum sterowania kierowcy to klasyka współczesnej chińskiej motoryzacji, czyli duet wyświetlaczy. 8,9 calowy prostokątny ekran przed kierowcą i gigantyczny ekran 14,6 cala w centralnej części. Czego można się spodziewać to niemal zupełne wyeliminowanie tradycyjnych przełączników i pokręteł – kilka ostało się jedynie na kierownicy i w panelach drzwiowych. Mimo, że ekran działa szybko i obraz ma bardzo dobrą rozdzielczość oraz współpracuje bezprzewodowo z Apple CarPlay to nie obsługuje języka polskiego. Menu z lewej strony ekranu pozwala na szybki dostęp do skrótów, co pozwala eliminuje konieczność przeklikania kilku poziomów. Ekran rządzi absolutnie wszystkim, łącznie z ustawieniami lusterek bocznych, roletą okna dachowego i klimatyzacją. Co jednak dziwi to, że w tak dobrze wyposażonym aucie nie ma możliwości przestawienia wskazań zasięgu na procentowe – ta informacja jest dobrze ukryta wśród parametrów, które można wywołać na ekranie.

W Polsce AION V dostępny jest wyłącznie w jednej wersji, z napędem na przednie koła. Silnik elektryczny ma 204 KM i moment obrotowy 240 Nm. Energię dostarcza bateria o pojemności 75,3 kWh. Maksymalna prędkość to 160 km/h, a przyspieszenie do setki zajmuje 7,9 sekundy.
AION V prowadzi się płynnie i przewidywalnie, z wystarczającą mocą zarówno w mieście, jak i na trasie. Choć w mieście trochę przeszkadza brak funkcji „jednego pedału”, czyli e-pedal, która przyjęła się jako wyposażenie wielu „elektryków”. Na autostradzie auto czuje czasami lekką zadyszkę – szczególnie w trybie „Power Save” – ale w codziennym użytkowaniu absolutnie nie brakuje mu dzielności. Układ kierowniczy jest przewidywalny i można by powiedzieć, że auto nie męczy zbytnim angażowaniem kierowcy, gdyby nie irytujące systemy mające wspomóc szofera. Asystent pasa ruchu potrafi szarpać kierownicą, a dźwignia kierunkowskazów po użyciu nie powraca do położenia wyjściowego. Prawdopodobnie AION’a na mieście poznasz z daleka po stałej jeździe z włączonym kierunkowskazem.
Producent deklaruje średnie zużycie energii na poziomie ok. 17 kWh/100 km, co można osiągnąć w warunkach miejskich. W warunkach autostradowych konsumpcja elektronów sięga 23 kWh/100 km.

Testowana przez redakcję wersja to Luxury. Warto wspomnieć, że już podstawowy wariant Premium oferuje elektrycznie regulowane fotele z podgrzewaniem i wentylacją, system kamer 360°, LEDowe światła, panoramiczny dach, ekran multimedialny i oświetlenie ambientowe, a wersja Luxury dokłada masaż w fotelach przednich, składany stolik w drugim rzędzie, lodówkę z funkcją mrożenia, chłodzenia i podgrzewania.
Na koniec warto wspomnieć, że AION V zdobył pełne 5 gwiazdek w testach NCAP, a jego konstrukcja posłużyła jako punkt wyjścia dla sprzedawanej w Chinach Toyoty bZ3X. Sieć sprzedaży dynamicznie rośnie – zgodnie z deklaracjami producenta do końca 2026 roku ma ją tworzyć 23 autoryzowanych punktów dealerskich. GAC zamierza kusić klientów na swoje auta korzystnymi warunkami gwarancji: 8 lat lub 160 000 km na cały pojazd i 8 lat lub 200 000 km na akumulatory.





