Mumbaj lub Bombaj
Indie Kraj Mumbaj Region

MUMBAJ – MIASTO KONTRASTÓW

dnia
29 listopada 2017
Mumbaj, kiedyś zwany Bombaj, to wielomilionowa metropolia, kipiąca energią, hałaśliwa, zwykle brudna lecz czasem ociekająca luksusem.  Lotnisko w Bombaju jest międzynarodowym hubem, dzięki któremu możemy dostać się do innych części Indii, m.in. na Goa.

Do programu obowiązkowego, który każdy turysta powinien zrealizować, na pewno należą Wrota Indii, Hotel Taj Mahal, Victoria Terminus czy nadmorska promenada Marine Drive oraz Wyspa Elephanta.

Ambitniejszy podróżnik nie wyjedzie z miasta, jeśli nie zobaczy wielkich pralni pod gołym niebem Dhobi Ghat i ukrytych wśród nowej zabudowy, starych świątyń i innych, fascynujących miejsc kultu, jak Banganga Tank.

ulica w Mumbaju

ulica w Mumbaju

Z Mumbajem jest pewien problem. Siedząc za komputerem i patrząc na zdjęcia kobiet w kolorowych sari i stoisk z egzotycznymi owocami w kolorach tęczy nie dociera do nas to, co doskwiera każdemu turyście w tym mieście. Gnijąca roślinność, od lat niemyte chodniki, nieszczelne instalacje, zawilgocone budynki oraz opary spalin, w połączeniu z wilgocią i upałem tworzą zawiesinę, która uparcie drażni nasze nosy.

Zacznijmy zwiedzanie. Wrota Indii to najsłynniejszy zabytek z epoki kolonialnej. Ten wielki łuk triumfalny z żółtego bazaltu miał na zawsze świadczyć o brytyjskiej potędze w tej części globu. Jak to często bywa, historia sprawiła psikusa jego twórcom i tak, odsłonięty ku chwale brytyjskiej Korony w 1924 roku, już po 23 latach żegnał Brytyjczyków rozstających się za swoją indyjską perłą. Niemniej jednak ten zabytek nie jest tylko wart obejrzenia, jest to ważny punkt w topografii miasta. To punkt startu wielu wycieczek a zarazem miejsce z którego odpływają statki na wyspę Elephanta.

 

Wrota Indii Mumbaj

Wrota Indii Mumbaj

 

Tuż za Wrotami Indii stoi imponujący – zarówno pod względem rozmiarów, jak i urody – Hotel Taj Mahal. Co prawda złośliwi twierdzą, że przysłane pocztą plany architektoniczne budynku zostały źle zinterpretowane przez lokalnych budowniczych i hotel stoi „tyłem do przodu”. Innymi słowy, prezentuje się najokazalej oglądany z jednej z bocznych uliczek, a nie od strony morza. Taj Mahal to miejsce wysublimowanego luksusu. W lobby dumnie prezentowane są zdjęcia wielkich tego świata, którzy zaszczycili go swoją obecnością. Obok Lecha Wałęsy wisi portret jednego z aktorów Bollywood, bożyszcza tłumów, Amitabha Bachchana.

Pozostawiając za sobą hotel i Wrota Indii wsiadamy na niebudzący zaufania mały stateczek, by po pokonaniu 9 km zwiedzać jaskinie pełne rzeźb Śiwy, przedstawianego w wielu różnych postaciach. To wycieczka także w czasie, cofamy się o jakieś 1500 lat gdyż właśnie wtedy, z wciąż nieznanych powodów, stworzono ten religijny kompleks hinduistyczny. Dla dzieciaków atrakcją będę kręcące się tu i ówdzie małpy. Są sprytne, trzeba na nie uważać by nie stracić torby lub aparatu.

 

Wyspa Elephanta Mumbaj

Wyspa Elephanta Mumbaj

 

Czas wracać, łódź czeka, za niedługo jesteśmy znów w centrum Mumbaju. Uznajemy, że to dobry moment na chwilę odpoczynku. Odpoczynku w luksusowym otoczeniu. Na piętrze Taj Mahal możesz wypić jedną z najdroższych herbat w swoim życiu. Widok na Wrota Indii i stateczki zmierzające w różnych kierunkach po części zrekompensuje wysokość rachunku.

 

Hotel Taj Mahal

Hotel Taj Mahal

 Marine Drive to szeroka nadmorska promenada. Sznur samochodów ciągnie w obie jej strony a spacerowicze niespiesznie podziwiają bezkres morza. Co odważniejsi brodzą w wodzie, która – delikatnie mówiąc – do najczystszych nie należy. Promenada to dobre miejsce by obserwować mumbajskie rodziny, kolorowe stroje i różnej maści indiwidua, które wybrały Marine Drive by odetchnąć od zgiełku miasta. Jak to z takimi miejscami bywa najlepiej wybrać się na spacer, gdy słońce już będzie chyliło się ku zachodowi; horyzont wzbogaci się o srebrzystą poświatę morza i pomarańczową łunę zachodzącego słońca.

Marine Drive Mumbaj

Marine Drive Mumbaj

Miłośników architektury kolonialnej pewnie zachwyci 200 letni budynek dworca Victoria Terminus. Strzeliste neogotyckie wieże widać z daleka. W dzielnicy w której stoi, budynków postkolonialnych jest więcej. Świadczą o zamkniętym etapie historii, przywodzą na myśl ludzi, którzy budowali i tracili majątki na ziemi, która na wieki miała być dla nich i ich potomków nową ojczyzną.

 Nieco na obrzeżu centrum leży Banganga tank. To strasznie brudne miejsce, otoczone jeszcze brudniejszą zabudową. Nie zmienia to faktu, że to miejsce magiczne na swój sposób. Myślę, że będąc tam łatwo zgodzić się ze stwierdzeniem, że mieszkańcy Indii to ludzie „bardzo uporządkowani wewnątrz ale strasznie zabałaganieni za zewnątrz”. Banganga to centralnie umieszczony prostokątny basen z mętną wodą a wokół niego kilka walących się, niewielkich świątyń i kilku sprzedawców świeżych kwiatów, których plecione girlandy należy przekazać bóstwom oraz. Kontrastem dla basenu są wysokie budynki mieszkalne otaczające go. Bliżej wody stoją noclegownie dla pielgrzymów. Woda jest ciemna i brudna, trudno w to uwierzyć, że jest zasilana przez podziemne źródło. Wierni powinni się w niej umyć, gdyż wierzą, że jej uzdrawiające własności są porównywalne do tych, które ma Ganges. Ja, prócz kilku wesołych pań moczących nogi, kilku kaczek i łabędzi nie widziałem nikogo kąpiącego się. Niemniej jednak jest to miejsce, gdzie z pewnością można poczuć duchową stronę Indii.

 

Banganga Tank Mumbaj

Banganga Tank Mumbaj

 

Innym miejscem, które wprawia wręcz w osłupienie jest wizyta w największej na świecie pralni pod gołym niebem. Dhobi Ghat daje zatrudnienie 200 rodzinom, które specjalizują się  w tej profesji. Stojąc na wiadukcie koło Mahalakshmi Station możemy oglądać ciągnące się po horyzont sznury z bielizną, koszulami i prześcieradłami. Pranie jest starannie posegregowane, z jednej strony wiszą rzeczy białe, dalej szare, z boku niebieskie i granatowe. Betonowe balie pozwalają namaczać pranie a co silniejsze zabrudzenia można uprać na tarach. System odbierania i rozwożenia prania to logistyczna maestria, którą badały i starały się skopiować największe zachodnie korporacje. Podobnym fenomenem jest bombajski system codziennej dystrybucji posiłków zwany dabba-walla. Metalowe pojemniki z gotową strawą przechodzą z rąk do rąk, trafiają do adresatów, a potem puste odbywają powrotną drogę. Amerykańscy analitycy wyliczyli, że pomyłki w dostawach zdarzają się tylko raz na 6 milionów operacji.

 

 

Dhobi Ghat Mumbaj

Dhobi Ghat Mumbaj

 

pralnie Dhobi Ghat Bombaj

pralnie Dhobi Ghat Bombaj

Na wieczorną kolację wybraliśmy Cafe Britannia. Ta skromna perska restauracja działa już 100 lat. Wystrój jest bardzo prosty, stoliki umieszczone blisko siebie, atmosfera niezobowiązująca a jedzenie smaczne. Persowie przybyli z terenów dzisiejszego Iranu ok. 1200 lat, a ta rodzinna restauracja przechodzi z pokolenia na pokolenia. Z podanych nam potraw najbardziej zapadł nam w pamięć ryż z czerwonymi owocami berberysu. Składnik ten, po dzień dzisiejszy, jest specjalnie sprowadzany z dawnej ojczyzny Persów. Nas pewnie zainteresuje też fakt, że stare meble w które wyposażony jest lokal pochodzą z…..Polski, co zauważył nawet CNN Travel.

Mumbai to miasto o wielu twarzach i miasto wielu kontrastów. Hałas i tłumy ludzi, kolonialna architektura, świątynie, morskie promenady, ciężkie powietrze i święte krowy. Do tego mumbajskie fenomeny jak Bollywood, monstrualne pralnie pod gołym niebem czy dabba-walla. Incredible India.

Jeśli myślisz o wyjeździe do Indii rozważ też Sri Lankę. Mniej wyrobionym podróżnikom ona zwykle bardziej odpowiada

 

uliczni sprzedawcy Bombaj

uliczni sprzedawcy Bombaj

TAGS
Krzysztof Kowalski
Warszawa, Polska

Kocham podróżować. Odwiedziłem jakieś 100 ciekawych regionów w ponad 60 krajach, na 6 kontynentach. Jeżeli też kochasz podróże, nie lubisz niepotrzebnie wydawać pieniędzy ale mieć możliwość umyć się chociaż raz dziennie, zawsze mieć dobre value for money i chcieć zobaczyć więcej i poczuć intensywniej to ten blog jest właśnie dla Ciebie! Kontakt: kowalski@justKowalski.pl