Berat
Albania

OBJAZD ALBANII W 5 DNI – TIRANA, ZABYTKOWE MIASTA I WYBRZEŻE

dnia
10 lipca 2019
Albania ma piękne wybrzeże, dzikie góry i zabytkowe miasta. Drogi mogłyby być lepsze ale hotele są bardzo porządne, ludzie pomocni a kuchnia ciekawa i smaczna. Niedawno z ostrożnością podchodziliśmy do Czarnogóry, którą wielu Polaków bardzo polubiło. Teraz nadchodzi czas by “odczarować” Albanię!

Ja swoją podróż rozpocząłem od północy, od przekroczenia granicy z Czarnogórą. Przejście graniczne jest tylko 30 km od lotniska w Podgoricy więc zanim pojawi się więcej korzystnych połączeń lotniczych do Albanii, lot do Podgoricy i dalsza podróż wypożyczonym autem jest godną polecenia opcją.

Kruje

Kruje

Moja trasa obejmowała, w kolejności: Kruje, zwany “albańskim Krakowem”, stołeczną Tiranę, Berat znany jako “miasto tysiąca okien”, dolinę rzeki Osum, zabytkowe Gjirokaster z osmańską starówką, królową albańskich kurortów Sarandę i Alpy Albańskie na północy kraju. Do tego dochodziły mniejsze atrakcje jak nieczynna baza okrętów podwodnych koło Porto Palermo z wykutym dokiem w skale i wielkimi żelaznymi wrotami czy dzika plaża Gjipe do której większość osób dociera pieszo pięknym kanionem. To wszystko udało mi się zaliczyć w niecałe 5 dni startując i kończąc podróż z czarnogórskiej Podgoricy.

Kruje

Atrakcje turystyczne Albanii to głównie południe kraju, ale Kruje w środkowej części z pewnością jest warte zobaczenia. Kruje nazywane – mocno na wyrost – “albańskim Krakowem” jest bardzo malowniczo położone. Na szczycie wzgórza posadowiony jest zrekonstruowany zamek z oryginalną wieżą obserwacyjną. Zamek jest mało autentyczną, dowolną interpretacją tego co średniowieczni architekci zrealizowali.

Zrekonstruowany zamek w Kruje

Zrekonstruowany zamek w Kruje

Jednak nie sposób odmówić mu uroku, szczególnie wieczorem, gdy podświetlony góruje nad miastem. Pod zamkiem jest kilka brukowanych uliczek stanowiących kiedyś tradycyjny, turecki bazar. Dziś sprzedaje się tam pamiątki, lokalne alkohole i rękodzieło, ale jest wciąż bardzo urokliwie. Wszystkie stoiska mają ciężkie, drewniane okiennice, a bruk ułożony na ulicy malowniczo odbija promienie słoneczne. Za wzgórzem zachowały się fragmenty średniowiecznego miasta. Jest hammam, meczet i kamienne zabudowania: mało kto tam dociera, a warto.

Tirana

Wstyd się przyznać ale stolicę Albanii chciałem na początku całkiem ominąć. Z jednej strony obawiałem się, że nie starczy mi czasu na inne miejsca, a z drugiej nie spodziewałem się niczego dobrego po tym mieście. Cóż, wyobrażałem sobie hektary źle utrzymanych bloków, brudne ulice, zabieganych ludzi.  Całe szczęście zmieniłem plany, zawitałem do stolicy, która mocno mnie zaskoczyła na plus. To nie Podgorica , która jest zniechęcająca i prowincjonalna. Prowadzona z rozmachem i konsekwentnie przebudowa miasta przynosi efekty. 300 tysięczna stolica 3 milionowej Albanii zyskuje place, parki, bulwary i strefy dla pieszych. Spodziewałem się monumentalności, a jest przytulnie.

Nowy Bazar w Tiranie

Nowy Bazar w Tiranie

Kwitnie kawiarniane życie, a Nowy Bazar to najlepsze miejsce by poczuć miejskie wibracje. Kawiarniane życie zaskoczyło mnie już 2 lata wcześniej gdy poświęciłem jeden dzień plażowania w Czarnogórze by spędzić kilka godzin w albańskiej Szkodrze (o Szkodrze i innych wrażeniach można przeczytać tutaj ). Przygotujmy się jednak na to, że 80% stolików zajmują mężczyźni. I tak stolica wygląda lepiej pod tym względem od reszty kraju gdzie kobiety praktycznie się nie uświadczy.

Centrum Tirany

Centrum Tirany

Berat

Berat został wpisany na listę UNESCO w 2008 r. co daje silną rekomendację. Po obu brzegach rzeki Osum znajdują się tarasowo ulokowane domy w jednakowym stylu. Między nimi wąskie, brukowane uliczki jeszcze niezadeptane przez turystów. Na szczycie wzgórza ruiny zamku i tzw. “stare miasto”. Ono akurat mnie najmniej urzekło. Nowa część miasta to długi pasaż odchodzący od rzeki, gdzie z jednej strony mamy ciągnący się park a z drugiej ogródki kawiarni i restauracyjek.

Berat - stara i nowa część miasta

Berat – stara i nowa część miasta

Gjirokastra

Gjirokastra to kolejne (po Beracie) miasto, które jest chronione przez UNESCO. Gdy do niego dotarłem czułem w kościach poranny rafting i 4 godzinną przeprawę autem przez góry (o raftingu piszę tutaj ). Może z tego powodu, a może z faktu, że historyczne centrum było całkowicie rozkopane, miasto nie powaliło mnie na kolana.

Gjirokastra - osmańska starówka

Gjirokastra – osmańska starówka

Za kilka miesięcy i centrum, i zamknięty remontowany zabytkowy meczet będą prezentować się inaczej. Wtedy osmańska architektura odzyska swój blask i będzie można cieszyć się widokiem pięknych brukowanych uliczek, drewnianych balkonów, wykuszy, knajpek. A wszystko wkomponowane w zbocza trzech wzgórz na jakich leży miasto.

Saranda

Największym nadmorskim kurortem Albanii jest Saranda. Oglądana z daleka wydaje się wielkim, ściśniętym blokowiskiem. Z bliska ma swój urok, promenadę wysadzaną wielkimi palmami, port i fajne knajpki. Oferuje różne aktywności, w tym jednodniowe wycieczki na greckie Korfu. Miasto ma dwa oblicza. Jedno to wtedy gdy turyści wylegną na bulwary i plaże i to pod nich podporządkowane jest funkcjonowanie miasta. Drugie gdy ci pierwsi jeszcze śpią, a mieszkańcy cieszą się miastem tylko dla siebie. Wybrałem się na spacer o świcie, zajrzałem do portu, a tam rybacy sprzedawali świeżo złowione ryby.

Saranda

Saranda

Najpiękniejszy fragment wybrzeża albańskiego znajduje się między miastem Wlora a Sarandą. Sporej wielkości Vlore rozbudowując się zdaje się czerpać inspiracje z katalońskiej Barcelony. Szeroki bulwar nadmorski, wysadzane palmami ulice i dużo kolorów. Inne nadmorskie miejsca są bardziej kameralne.

"Tajna baza" w Porto Palermo

“Tajna baza” w Porto Palermo

Porto Palermo to zamek na półwyspie i piękna zatoczka. Niestety, infrastruktura jest w kiepskim stanie. Niedaleko jest nieczynny port marynarki wojennej. Wielkie, pordzewiałe wrota zamykają dostęp do jaskini, gdzie kiedyś cumowały okręty wojenne. Aż dziw, że jeszcze nie nakręcono tu odcinka przygód 007.

Plaża Gjipe

Plaża Gjipe

Plaża Gjipe jest trudnodostępna. Możemy iść kanionem od głównej drogi (3km/1godz), możemy podjechać i dojść do niej trawersem, po zboczu. Dla leniwych jest parking na końcu drogi, skąd wzdłuż wybrzeża będziemy iść 20min do plaży. Plaża jest dzika i piękna, z kilkoma sezonowymi beachbarami. Można spędzić tu bardzo miłe kilka godzin, wypożyczając leżak z parasolem.

Albańskie impresje

W wielu miejscach Albanii spotkamy się z nazwiskiem Skanderbega. To bohater narodowy Albanii. Porwany i wychowany przez Turków, gdy wyrósł na dzielnego wodza zaczął walczyć z nimi o wyzwolenie Albanii. Jego nazwisko ma wiele placów i ulic, są mu poświęcone muzea. Nawet najbardziej znany albański koniak nosi jego nazwisko.

Szokujące w Albanii są kombinacje kolorystyczne wykorzystywane do malowania budynków, betonowych ogrodzeń, a nawet pasów dla pieszych. Jest czasami baaaardzo kolorowo. Ale można się do tego przyzwyczaić, a nawet to polubić. Może to odreagowanie smutnych, szarych czasów dyktatury komunistycznej?

Intensywna kolorystyka jest charakterystyczna dla wielu miejsc w Albanii

Intensywna kolorystyka jest charakterystyczna dla wielu miejsc w Albanii

Inna obserwacja dotyczy albańskich mężczyzn. Ci nie za młodzi i nie za starzy tworzą homogeniczną grupę. Opięte T-shirty, dwudniowy zarost, ciemne okulary. Na pewno wzbudzają respekt. Do tego lekka nadwaga. Hołdują zasadzie, że najpierw masa, a potem rzeźba.

Kulinarnie Albania to Bałkany z wpływami Turcji i Grecji. Przy drogach można kupić świeże owoce i warzywa, na targach oliwki i miód. Tam są też stoiska z tytoniem, którego sprzedaż w innych krajach obłożona jest restrykcjami. Lokalny bimber kupuje się normalnie, w sklepie, z tym, że….spod lady. Warto mieć własną butelkę; ekspedientka odleje na zapleczu porcję z wielkiego baniaka. Albania to też baranina, przepyszne sery i świeże ryby.

Obiad podany w Alpach Albańskich

Obiad podany w Alpach Albańskich

Dopiero po wyjeździe z Albanii uświadomiłem sobie, że nie udało mi się wejść do żadnego meczetu. Najważniejsze z nich były w remoncie: i ten na starym mieście w Gjirokastrze (wielki baner z podziękowaniami dla tureckiej fundacji), i Etham Beja na placu Skanderbega w Tiranie, i ten, tuż przy rzece w Beracie. W centrum Tirany budowany jest olbrzymi kompleks dla wyznawców Mahometa, tuż przy głównym placu. Składał się będzie z meczetu i okalającego go parku. Mimo, że jest potężnych rozmiarów to udało się go dobrze wkomponować w otoczenie. Na pewno będzie kolejną atrakcją stolicy.

W tej historii pominąłem aktywności jak rafting, górskie wędrówki czy off road. To czego sam doświadczyłem, i to co podpatrzyłem oraz zasłyszałem umieściłem w oddzielnym wpisie. Poczytaj o aktywnej Albanii tutaj

Na albańskich bazarach kupimy tytoń

Na albańskich bazarach kupimy tytoń

Albania to ciekawy, bałkański kraj. Plusów ma wiele: piękne krajobrazy, zabytkowe miasta, dobrą kuchnię, infrastrukturę noclegową oraz sympatycznych, pomocnych ludzi. Brakuje tanich linii, które przybliżyłyby ten kraj światu i dobrych dróg, które by ułatwiły podróżowanie. Ale dzięki tym minusom kraj nie jest jeszcze zadeptany i w wielu miejscach możemy mieć wrażenie, że swoje skarby pokazuje wyłącznie nam.

TAGS
Krzysztof Kowalski
Warszawa, Polska

Kocham podróżować. Odwiedziłem jakieś 100 ciekawych regionów w ponad 60 krajach, na 6 kontynentach. Jeżeli też kochasz podróże, nie lubisz niepotrzebnie wydawać pieniędzy ale mieć możliwość umyć się chociaż raz dziennie, zawsze mieć dobre value for money i chcieć zobaczyć więcej i poczuć intensywniej to ten blog jest właśnie dla Ciebie! Kontakt: kowalski@justKowalski.pl