Neapol
Europa Zachodnia Neapol Włochy

NEAPOL I OKOLICE TO WIĘCEJ ATRAKCJI NIŻ SIĘ SPODZIEWASZ

dnia
18 października 2018
Kilkudniowy wypad do Neapolu i objechanie jego okolic to świetny pomysł. Znajdziesz tam wiele różnorodnych atrakcji na stosunkowo małym obszarze. Naprawdę warto, pod warunkiem, że nie robisz tego w sezonie.
ciasne uliczki Neapolu

ciasne uliczki Neapolu

Gdzieś na wysokości Rzymu przebiega granica. Nie jest to granica państwowa ale jej znaczenie jest może nawet istotniejsze. Oddziela północ od południa Włoch; dwa światy i dwie cywilizacje. Często mylimy się myśląc o Włoszech jako o jednorodnym organizmie państwowym. Dopiero w 1861 powstały ten kraj jako całość a różne regiony zachowały swoją silną tożsamość kulturalną. Północ Włoch jest bliższa Niemcom czy Francji a mieszkańcy południowej części włoskiego buta mogą przypominać bardziej tych z północnoafrykańskich krajów basenu Morza Śródziemnego.

Neapol kojarzył mi się z bałaganem, problemami ze śmieciami, chaosem ruchu ulicznego i najlepsza pizzą w całych Włoszech….w dużym stopniu ten wizerunek się potwierdził. Nie ma co tracić czasu na poszukiwanie w Neapolu pięknych placów, zadbanych pałaców, blichtru i elegancji. Szukajmy jego atrakcyjności gdzie indziej.  Jest oczywiście Piazza del Plebiscito, obszerna przestrzeń otoczona pałacami, skąd blisko nad brzeg Zatoki Neapolitańskiej gdzie mieszkańcy opalają się i biesiadują.  Jest katedra i stare kościoły skupione wzdłuż Via Tribunali i okolicznych ulic. Zaakceptujmy to miasto takim jakim jest; obdrapanym, z wąskimi uliczkami ale pełnym uroku, z mieszkańcami zachowującymi się jakby tworzyli wiejską, dobrze sobie znaną, społeczność. Obserwujmy życie na ulicy, zużytą tkankę miejską i ludzi z ich zmęczonymi, ogorzałymi twarzami, którzy niejedno w życiu widzieli.

Zatoka Neapolitańska

Zatoka Neapolitańska

W centrum Neapolu jest Dzielnica Hiszpańska, czyli Quartieri Spagnoli, i szczerze mówiąc ona mnie uwiodła. Ciasne uliczki, życie toczące się na ulicy, pranie w oknach, hałaśliwe dzieci na skuterach to Neapol w 100%. Histora tego fragmentu miasta sięga  XVII wieku, kiedy to urządzono tam kwatery dla wojsk hiszpańskich. Stąd pochodzi nazwa. Mimo, iż będziemy w centrum miasta to nie bądźmy zdziwieni gdy wśród ciasno posadowionych kamienic napotkamy sklecony z paru desek gołębnik a na środku ulicy rozstawiona będzie suszarka ze świeżo upraną bielizną. Mieszkania na parterze jedyny kontakt ze światem mają poprzez drzwi wychodzące bezpośrednio na ulicę i małe okienka pozwalające obserwować co dzieje się na zewnątrz ( i wewnątrz….). Mieszkańcy często anektują część ulicy i tworzą małe ogródki i mikro tarasy. Ulica nie jest oddzielnym bytem a ściany budynków nie przeszkadzają by przenosić rodzinne sprawy na zewnątrz. Ma się wrażenie, że wszyscy się świetnie znają, seniorzy siedzą na ławeczkach i rozprawiają. Szemrani dżentelmeni w bramach lustrują przechodzących by nie umknął ich uwadze nikt obcy. Kolorytu zaułkom dodają małe kapliczki. Są często kiczowato podświetlone, znajdują się na roku domu lub na wysokości pierwszego piętra zabezpieczone żelaznym ogrodzeniem bądź barierką. Zwykle koło świętego obrazka wystawione są fotografie mieszkańców danej kamienicy. To oni opiekują się świętym miejsce a święte miejsce nimi.

zaułki Neapolu w Dzielnicy Hiszpańskiej

zaułki Neapolu w Dzielnicy Hiszpańskiej

W Neapolu spróbuj koniecznie  neapolitańskiej baby. Jedna z anegdot łączy polskiego króla Stanisława Leszczyńskiego z powstaniem tego ciastka.  Polski król, gdy abdykował, poświęcił się kulinarnym eksperymentom. Któregoś dnia polał rumem ciasto przypominające naszą babkę wielkanocną – choć bez rodzynek – i tak powstała neapolitańska baba. Jest nawet lokalna piosenka, która, odwrotnie niż w naszym hymnie, wysławia ten smakołyk, podkreślając, że przyszedł “z ziemi polskiej do włoskiej”.

nasączona rumem neapolitańska baba

nasączona rumem neapolitańska baba

W Neapolu warto zejść po ziemię. Kilka ze stacji metra oddano artystom z różnych krajów, by w zgodzie z własnym gustem, udekorowali je. Stacja Toledo w Neapolu, która łączy niebo z ziemią została wybrana w 2012 najpiękniejszą stacją metra na świecie.

pokryte lawą zbocza Wezuwiusza

pokryte lawą zbocza Wezuwiusza

Na Neapol groźnie spogląda Wezuwiusz. Dziś serpentynami, lecz bez strachu, wspinamy się w kierunku jego szczytu. Kiedyś siał spustoszenie gdy wybuchał i rozlewał pola lawy a z jego gardzieli wydobywał się śmiercionośny gaz i pyły. Zdobycie Wezuwiusza jest kilkuetapowe. Najpierw trzeba dotrzeć do parkinu (5EUR). Zostawiamy samochód na poboczu wąskiej drogi i przesiadamy się do wahadłowego busika (4EUR w obie strony), którym pokonujemy 3 km. Potem trzeba podjąć decyzję dotyczącą ataku na szczyt. Bilet wstępu na obszar szczytowy kosztuje 10EUR. Ze względu na gęstą mgłę otaczającą sam wierzchołek nie zdecydowaliśmy się na ostatni odcinek; nawet osoby z punktu informacyjnego ostrzegały, że wrażenia będą zdecydowanie poniżej oczekiwań. Pozostał spacer trasą w dół, tędy gdzie parę minut wcześniej jechał nasz busik. Tu widoczność była lepsza; potężne zbocza lawy porośnięte krzakami i drzewami i piękny widok na Neapol w dole.

Pompeje

Pompeje

Kolejny etap to Pompeje. Świadomość, że prawie cała wiedza, którą dysponujemy na temat cywilizacji rzymskiej pochodzi z wykopalisk w tym mieście, budzi szacunek. Nie jestem osobą, która zachwyca się wykopaliskami ale Pompeje robią wrażenie. Robią wrażenie bo widzimy kompletne miasto. Widzimy domy, teatry, grobowce, stadion, łaźnie, ulice i place. Na Pompeje warto przeznaczyć 3 godziny. Co ważniejsze domy są rotacyjnie zamykane i otwierane dla zwiedzających. Gdy, po kilku godzinach otwarcia, willa gdzie w szczególnie dobrym stanie zachowały się mozaiki lub freski, jest zamykana otwierana jest inna o podobnych walorach. Wchodzimy w zasadzie z marszu, mając zagwarantowany wstęp w ramach zakupionego biletu. Ale jest takie miejsce w odkopanych Pompejach , gdzie zawsze ustawiają się kolejki turystów…..Lupanar, który nazwę wziął od wilków bo wilczycami nazywano kobiety lekkich obyczajów to po prostu dom pubiczny. 5 skromnych pokoi na parterze i 5 na pięterku, z których każdy jest udekorowany malowidłami, przedstawiającymi specjalności poszczególnych kurtyzan. To te malowidła rozpalają wyobraźnię zwiedzających. Gdy zaczęto odkrywać Pompeje, uwalniając je z kilkumetrowej warstwy pyłu i lawy, zdecydowano się na ukrycie przed oczami ówczesnych odkrytych przedmiotów, gdyż zbyt wiele z nich powodowało zgorszenie.

wnętrze starożytnej rzymskiej willi

wnętrze starożytnej rzymskiej willi

W niskim sezonie, między listopadem a marcem Pompeje można zwiedzać między 9,00 a 15,30 a podczas pozostałych miesięcy bramy zamyka się o 18,00. Bilet, niezależnie od pory roku, kosztuje 15EUR. Mniej więcej tyle samo musisz przeznaczyć na parking. Do Pompei można dojechać także pociągiem z Neapolu.

zachód słońca w Sorento

zachód słońca w Sorento

Jadąc dalej na południe docieramy do Wybrzeża Amalfijskiego. Wszystkie drogi wzdłuż i w poprzek półwyspu są bardzo wąskie i kręte. Słysząc opowieści o tworzących się monstrualnych korkach w szczycie sezonu cieszyłem się, że na tą podróż wybrałem przełom września i października. Mimo tego w wielu miejscach ruch był spowalniany, pojawiali się kierujący pojazdami, którzy zabezpieczali w miarę płynny przejazd autobusom kumunikacji regionalnej. Północna część półwyspu jest mniej ciekawa ale nie powinno się pominąć Sorento. To spore miasto nad urwiskiem gdzie zawsze kłębią się turyści.

Pokusą jest wycieczka na wyspę Capri. Ze względu na brak czasu i zasłyszane komentarze, że ceny na Capri (oraz prom, z którego trzeba skorzystać w dwie strony) są szokująco wysokie podjąłem decyzję by odpuścić to miejsce. Aczkolwiek, nie tak do końca. Jadąc dalej i dalej trafi się do Termini. Już sama nazwa dobitnie wskazuje, że dalej nie ma czego szukać. Ale tam właśnie zaczyna się pieszy szlak na Punta della Campanella. Miejsce, z którego jak na dłoni widać  Capri. Niedawno odbudowana kamienna ścieżka wiedzie urokliwym zboczem góry, oferując piękne widoki. Na końcu w zasadzie nic nie ma prócz zdewastowanej wieży obserwacyjnej ale jest to dobre miejsce na zadumę i małą przekąskę, pod warunkiem, że zadbaliśmy o nią zawczasu.

Wyspa Capri

Wyspa Capri

Po powrocie do Termini warto pokonać kilka kilometrów do cichej Mariny del Cantone (droga na Nerano). Kilka senny po sezonie restauracji na samej plaży w zatoce oferuje spaghetti, pizzę, domowe wino i inne włoskie potrawy. Włoska kuchnia tam mnie zaskoczyła; chyba pierwszy raz jadłem pizzę ze smażonymi ziemniakami i spaghetti z owocami morza, które było tak piekielnie słone. Podobno to nie błąd kucharza ale tak gotuje się tam makarony.”Sól jest bardzo zdrowa i ważna dla zdrowia”, oznajmił kelner. Czas by jechać w kierunku południowej części półwyspu. Positano, Amalfi i Ravello, niezależnie od pory roku, są oblegane przez turystów. Niedaleko od brzegu widać zacumowany wielki wycieczkowiec; z niego mniejszymi łódkami są dowożeniu turyści. W Positano można wyzionąć ducha. Ktoś kiedyś powiedział, że to miasteczko wymyślono “wzdłuż osi pionowej” o czym dają nam znać nasze nogi, szczególnie gdy zatrzyma się auto na samej górze a nie na parkingu w dolnej jego części.

tarasowo położone Positano

tarasowo położone Positano

Widoczki piękne, kolory, “włoskie” niebo i morze, kamienista plaża i budynki przyklejone do skał. No i sandały….można kupić je proste a można także takie wysadzane drogimi kamieniami. Te drugie są robione na zamówienie i wtedy górna granica ceny nie istnieje.

Kręta droga nad wybrzeżem prowadzi sznur samochodów dalej. Większe Amalfi i kameralne, siostrzane Atrani mają nie mniej uroku niż Positano. Nie ma tam sklepów z sandałami, jest natomiast sporo budynków, których architektura nawiązuje do arabskich kanonów piękna. Wyjątkowo pięknie prezentuje się Katedra S.Andrea, do której prowadzą kamienne schody.

widok na Amalfi

widok na Amalfi

Za Amalfi trzeba odbić nieco od wybrzeża, i wspiąć się na szczyty otaczających gór, gdzie założono kiedyś Ravello. Widoki, jakie oferuje ta miejscowość na urwiska i szmaragdowe morze należą do najpiękniejszych we Włoszech. Obowiązkowym punktem programu jest zwiedzanie jednej ze słynnych willi. Ta bardziej znana i łatwej dostępna to Villa Rufolo. Oddalona od centrum i parkingu jest Villa Cimbrone ( wstęp do każdej z nich to 7 EUR). Ta druga to efekt pracy angielskich architektów krajobrazu i włoskiej przyrody. Alejki wysadzane drzewami i kwiatami, rzeźby i mostki, piękny taras widokowy nad urwiskiem. Warto poświęcić czas i popodziwiać wizję finansujących i kunszt wykonujących prace. Niestety, nie ma możliwości zwiedzania samej willi, prócz jej parteru i krużganków. Budynek to obecnie hotel, ceny zaczynają się od 500EUR…..

arabskie wpływy widać w Amalfi

arabskie wpływy widać w Amalfi

Niewiele, bo 250 km po drogach Kampanii pozwoli na zobaczenie szalonego Neapolu, groźnego niegdyś Wezuwiusza, starożytnych Pompei, pięknej przyrody Półwyspu Amalfii i kilku miasteczek, gdzie artyści szukali natchnienia i opiewali piękno stromego lądu i szmaragdowego morza. Neapol i jego oferują bardzo różnorodne doznania i są pełne atrakcji. Na wahaj si by spędzić tu kilka dni przed lub po sezonie.

Post scriptum: jeżeli myślicie o podróży wzdłuż wybrzeża i podziwianiu fascynującej granicy lądu i morza to rozważcie też inne miejsca, które są piękne i opisałem je na blogu: Nowa Zelandia , Hiszpania północna , Szkocja  czy Kornwalia .

TAGS
Krzysztof Kowalski
Warszawa, Polska

Kocham podróżować. Odwiedziłem jakieś 100 ciekawych regionów w ponad 60 krajach, na 6 kontynentach. Jeżeli też kochasz podróże, nie lubisz niepotrzebnie wydawać pieniędzy ale mieć możliwość umyć się chociaż raz dziennie, zawsze mieć dobre value for money i chcieć zobaczyć więcej i poczuć intensywniej to ten blog jest właśnie dla Ciebie! Kontakt: kowalski@justKowalski.pl