Muniek Staszczyk, T.LOVE 2020
Wywiady i Rady

MUNIEK STASZCZYK: “BYŁEM W 55 KRAJACH, OBSERWUJĘ ŚWIAT”

dnia
12 marca 2020
Muniek Staszczyk, założyciel i lider zespołu T.LOVE, spotkał się ze mną w swoim warszawskim domu. Długo opowiadał o podróżach, tam gdzie był, i tam gdzie chciałby jeszcze pojechać. Z powołania i wykształcenia humanista okazał się być bardzo wnikliwym obserwatorem ludzi i przyrody, osobą która z wyjazdu przywozi wrażenia skłaniające do głębszych refleksji.

justKowalski: Twój pierwszy zagraniczny wyjazd….Pamiętasz?

Muniek Staszczyk: To był 1987 rok. To wyjazd z Martą, ówcześnie moją dziewczyną a obecnie żoną, do Rzymu. Pojechaliśmy z plecakami i spotkaliśmy tam Polaków, w obozach, niedaleko włoskiej stolicy, w Ostii. To był fajny czas, bo wszyscy z respektem Polskę traktowali, Niemcy brali nas na stopa, Włosi rozumieli ruch “Solidarności”. Można powiedzieć, że mieliśmy bardzo dobry PR. Pomagali nam. Spotkałem tam rodaków, którzy czekali na swoje wyjazdy do Kanady czy Australii. Pamiętam, że kwitł między nimi handel papierosami czy czymkolwiek. Ja przywiozłem jakieś zupy w proszku, mielonki. Gdy wracaliśmy, to to wszystko tam zostawiłem. I pamiętam, że oni pukali się w głowę, “po co wracacie?” pytali. Mnie nikt wtedy nie znał, ale mówię im, że wracam bo “mam zespół w Polsce”. Oni na to “tu jest życie!”, mówili stojąc na myjce. W końcu pytają się “ile chcesz za te zupy?”. “Nic, niepotrzebne mi”. Oni na to, że jestem jakiś “inny Polak”. Ciekawe, że mogę tu zrobić taką klamrę. Jest rok 2017, jesteśmy na koncertach w Toronto. Po koncercie siedzimy w klubie i nasz menadżer mówi, że jakiś facet się do mnie dobija i że chce mi coś ważnego powiedzieć, i że znamy się z lat 80-tych. Przychodzi gość, którego nie rozpoznaję, wykłada kanadyjskie podarunki i mówi z mocnym angielskim akcentem: “Słuchaj, ja ciebie poznałem w Ostii pod Rzymem, byłem jednym z tych, którym dawałeś te zupy”….

justKowalski: A później? Jak wyglądały kolejne podróże?

Muniek Staszczyk: Na początku czułem wielką różnicę między tym jak my żyliśmy – jakby w jakimś zamkniętym baraku, jak w obozie – a Zachodem. Pojechałem raz do Berlina Zachodniego i człowiek nie wiedział jak się zachować. Byłem gościem teoretycznie wykształconym, studiowałem na Uniwersytecie Warszawskim polonistykę, znałem angielski, znałem rosyjski ale czułem się jak dzikus. Koło ZOO Station, gdzie same ćpuny siedziały i menele czułem, że jest pięknie, bo to jest Zachód. Pamiętam jak wchodzę tam niedaleko do kibla i nie mogę się nadziwić jak to się dzieje, że woda sama się spuszcza. Zacząłem się rozglądać o co chodzi, ale to było niezręczne. Pamiętam, że poczułem się taki poniżony przez tą komunę.

Muniek Staszczyk w swoim warszawskim domu

Muniek Staszczyk w swoim warszawskim domu

justKowalski: Jesteś zafascynowany miastami, ale tylko takimi w szczególnym położeniu…

Muniek Staszczyk: Tak, to prawda. Berlin, Paryż, Londyn, Rzym czy Barcelona to takie “oczywistości”, miasta, które mają trwałą pozycję w Europie. Mnie interesują bardziej te, które są na granicy czegoś. Takim miastem jest Stambuł i Petersburg. Ten drugi zawsze był najbardziej otwarty na Zachód z całego kraju ze względu na swoje położenie. Ja nazywam Petersburg “Nowym Jorkiem Rosji”, w tym sensie, że mentalnie mi przypomina tamto amerykańskie miasto ze względu na swój artystyczny sznyt (autor: Petersburg opisałem tutaj). Byłem tam dwa razy, w 1989 i ostatnio w 2018 roku. Stambuł, znowóż będąc bramą do Azji jest wciąż częścią Europy.

justKowalski: Ale dostrzegasz też wyjątkowość wysp.

Muniek Staszczyk: Tak, zarówno małe, jak Malta i duże jak Islandia, Sardynia, Sycylia, Korsyka i Kreta wyłamują się klimatem z państw, których są częścią. Zawsze mają swoją specyfikę. Korsyka jest inna niż Francja, Sycylia i Sardynia są inne niż Włochy. Kreta też wydaje się inna niż reszta Grecji. Ale nawet Wielka Brytania jest inna niż reszta Europy, ma swoją mentalną autonomię.

justKowalski: A podróże w latach 90-tych? T.LOVE był wtedy już znany.

Muniek Staszczyk: Tak, w latach 90-tych kiedy T.LOVE zaczął przynosić jakieś dochody, bo był już popularnym zespołem, zaczęliśmy z żoną więcej jeździć, dzieci były małe, ale już można je było zabierać. Chciałem pokazać dzieciakom kawałek świata, zaczęliśmy od tych cieplejszych krajów. Pamiętam rok 1997, sukces płyty “Chłopaki nie płaczą” i nasz wyjazd do Chorwacji. Ludzie się bali tam jeździć, bo tliła się jeszcze wojna na Bałkanach. Pamiętam Półwysep Istria i piękne chorwackie wyspy (autor: opisałem atrakcje Półwyspu Istria tutaj ). Teraz Chorwacja to banalny kierunek, ale wtedy wielu pukało się w głowę gdzie jedziemy. Każdy ze spotkanych tam Niemców i Anglików był niezłym freakiem. Mieszkaliśmy pod namiotem. To był początek naszych wspólnych podróży….dziś córka ma 26 lat a syn 30 i już od pewnego czasu z nami nie jeżdzą. Ostatnia podróż z dziećmi była w 2009. Pojechaliśmy wtedy do Rumunii, do Siedmiogrodu. Moja żona nie potrzebuje jeździć kompulsywnie, tak, że “muszę”, “muszę”…. Ona lubi jeździć do Włoch, z którymi jest związana moja córka. Znamy ten kraj na wylot, ale każda część jest tam inna, przecież to zlepek niezależnych do niedawna państw.

Muniek był pod wrażeniem Spitsbergenu

Muniek był pod wrażeniem Spitsbergenu

A ostatnie z Twoich podróży?

Muniek Staszczyk: Ostatni wyjazd był do Londynu, gdzie mnie dopadła choroba, ale przedostatnia jest ciekawsza. Spójrz na to zdjęcie białego niedźwiedzia. To było w maju 2019r, na Spitsbergenie. Była to droga wycieczka, statkiem 2 tygodnie. Najpierw samolot do Oslo, a potem kolejny lot, ze 3 godziny dalej, na północ. Pojechałem z kumplem, himalaistą, on mi doradził co kupić, jakie ubrania tam są konieczne. Ślady niedźwiedzia widzieliśmy wielokrotnie, ale nigdy nie widzieliśmy go z bliska, gdy schodziliśmy na ląd. To zdjęcie, które zrobił mój kumpel stoi teraz blisko mojego biurka. Kilka minut później niedźwiedź upolował fotkę. Wiesz, ta krew na śniegu, jak w Discovery Channel. Okrutne ale musiał coś zjeść. Teatr przyrody. Były wyjścia na ląd, przewodnik był z Gwatemali,  gdy schodziliśmy ze statku zawsze pod ręką miał nabitą broń. Gość wcześniej 4 razy spotkał niedźwiedzia polarnego, ale znał sposoby jak oddalić się bez zaczepki. Raz płynął pontonem a niedźwiedź – niezły pływak! – zaczął go gonić, ale też udało mu się oddalić. Wiesz co, porównuję Spitzbergen do Islandii….Islandia jest bardziej urozmaicona, a tutaj poezja innego typu, pewna stałość, constans natury. Na Islandii są gejzery, zjawiska wulkaniczne, gorące źródła i opary. (autor: moje wrażenia z Islandii znajdziecie tutaj )

justKowalski: Wiele osób jest zafascynowanych Afryką jako kolebką ludzkości. Jaką masz opinię o tym kontynencie?

Muniek Staszczyk: Byłem w Kenii, Tanzanii oraz RPA i uważam, że Afryka jest bardzo ciekawa. Pamiętam piękno Kapsztadu.  Ludzie w czarnej Afryce są cudowni. Tam jest bieda, ale mieszkańcy mają inne oczekiwania. Rozmawiasz z opiekunem na safari w Kenii a on mówi: “Nie jest źle, mamy opiekę lekarską, mamy rząd względnie demokratyczny, dużych epidemii nie ma, jest co jeść”. Szykowali nam proste jedzenie, a ja z nimi dużo rozmawiałem. Zakolegowałem się z jednym z kucharzy, gadaliśmy o muzyce, reggae, Marleyu. Pod względem ludzi Afryka jest wspaniała.

justKowalski: A inne części świata?

Muniek Staszczyk: Azji nie znam, no bo Turcji czy Izraela nie można nazwać Azją. W Chinach byłem, ale jak spojrzałem na mapę to okazało się, że widziałem tylko malutką cząstkę tego kraju, a było to 6 miast. Podróżowałem z Chińczykami pociągami. Pamiętam ciszę nocną od 22,00 i wszyscy ją karnie respektowali. Stany zjechałem, od Nowego Jorku do Nowego Orleanu samochodem.

justKowalski: Jak zachowujesz się na wyjazdach? Trzymasz dystans czy starasz się zbliżyć się do lokalnych mieszkańców?

Muniek Staszczyk: Zawsze byłem taki jak bohater filmu Woody’ego Allena “Zelig”, który miał zdolność upodabniania się do osób z którymi przebywał. Jak był z Czarnym stawała się Czarnym, koło Hindusa stawał się Hindusem. Film był oczywiście totalnym surrealizmem, groteską. Ja nie tyle, że “staję się” inną osobą, co chcę poznać kulturę danego kraju, na przykład, jem to co oni. Pamiętam jak w 2008r. pojechaliśmy do Albanii. Grecy nam odradzali. Teraz Albania jest modnawa ale wtedy nie. Byliśmy w Sarandzie, taki kurort, potem pojechaliśmy dalej, dróg nie było, ale byliśmy w kilku miastach. Wszędzie chcę poznawać lokalne klimaty, jeść lokalne potrawy, zorientować się w jakiej kulturze funkcjonuje dany kraj, czy to katolicy, protestanci czy muzułmanie.

justKowalski: A gdzie chciałbyś jeszcze pojechać?

Muniek Staszczyk: Bardzo chciałbym pojechać do Japonii, niezwykle ciekawy kraj, no i jest to wyspa. Także chcę zobaczyć Mongolię, Syberię, Bajkał. Te modne kierunki, jak Tajlandia czy Wietnam mniej mnie kręcą. Nie mam ambicji, by zobaczyć cały świat. Ameryki Południowej też nie znam, owszem byłem na Kubie, ale chciałbym zobaczyć więcej: Brazylia, Argentyna, Peru, Meksyk. Na razie muszę brać pod uwagę opinie lekarzy, a ci nie pozwalają mi zbyt daleko latać. Mam propozycję wyjazdu do Australii, ale muszę monitorować stan mojego zdrowia. Wtedy, prócz Australii, chciałbym zobaczyć Nową Zelandię.

Oficjalna biografia T.LOVE z autografem Muńka

Oficjalna biografia T.LOVE z autografem Muńka

justKowalski: A Twój słynny pobyt w Londynie? Jakie wspomnienia stamtąd przywiozłeś?

Muniek Staszczyk: 1989 rok to nie były łatwe czasy. Dla moich rówieśników Londyn to był naturalny kierunek, popracować w knajpach lub na budowie. W Polsce na półkach był tylko ocet. W lipcu 89 wyjechałem, wcześniej zdobyłem zaproszenie i przeszedłem drobiazgową rozmowę w Ambasadzie Brytyjskiej. Miałem pieniędzy na tydzień, może dwa tygodnie. Spotkałem kolesia, który wypatrzył mnie na Picadilly Circus. Jakoś skojarzył mnie z koncertów, wtedy jeszcze undergroundowych, w Hybrydach czy Remoncie. Polecił mnie do pizzerii na Soho. Potem knajpy się zmieniały, najwyższa moja pozycja to kelnerowanie. Mieszkałem w północnym Londynie, koło stacji Finsbury Park, ale potem były różne miejsca. Czy zwiedzałem Londyn? Gdy miałem “day off” “kupowałem czteropak browaru, wsiadałem do piętrusa i jeździłem w różne części miasta. Wtedy nie było problemu, by z piwem jeździć autobusami.

Pracowałem też koło stadionu Arsenalu, przychodzili tam kibice a moim szefem był Mark. Zresztą też, na równi ze mną,  zajmował się kelnerowaniem. Klienci nie byli łatwi, dziewczynom było tam ciężko a ja potrafiłem się im odszczekać, nazywali mnie “Zigi” i chyba lubili. W listopadzie 89 trafiła mnie jakaś taka nostalgia przedświąteczna. I przyszedł mi do głowy tekst: “Za oknem zimowo zaczyna się dzień, zaczynam kolejny dzień życia, wyglądam przez okno” i myślę “cholera, to jest dobre! nie mogę tego stracić, gdzie to zapisać”. Mówię Markowi, że brzuch, chyba biegunka, muszę szybko do kibla i na papierze toaletowym spisałem te wersy i wracam do pracy, a tekst sam się znowu układa i ja, że znowu do kibla. Tak powstała “Warszawa”.

Powiem ci, że Londyn to najbliższe mi miasto. Wiele razy tam graliśmy, znam je dobrze choć ono ciągle się zmienia. Tamtych knajp już nie ma.

justKowalski: Co ciebie zniechęca, odstrasza od podróżowania? Co sądzisz o obecnym zagrożeniu wirusem?

Muniek Staszczyk: Trzeba być ostrożnym, ale takie historie będą się pojawiać coraz częściej. Wirusy przygasną na wiosnę, a potem się odrodzą. Na normalną grypę umiera być może więcej ludzi, ale też nie bagatelizuję nowego koranawirusa. Nie podchodzę do tego obojętnie, ale też nie jestem paranoikiem. Moje obecne problemy zdrowotne, wylew, dają mi dużo do myślenia. Nigdy nie dbałem o siebie, nie badałem się, a teraz dostałem nauczkę, 3 miesiące w szpitalach, w Angii i w Warszawie. Pędziliśmy z T.LOVE’em 250 km/h i tak się żyło. Teraz o moich podróżach w dużym stopniu decydują lekarze. Zwolniłem tempo, może latem polecę gdzieś niedaleko. Szykuje mi się wyjazd do Porto. W Portugalii byłem w Lizbonie, w Fatimie, a tu pojawia się Porto.

justKowalski: Życzę ci szybkiego i pełnego powrotu do zdowia i realizacji planów podróżniczych!

TAGS
Krzysztof Kowalski
Warszawa, Polska

Kocham podróżować. Odwiedziłem jakieś 100 ciekawych regionów w ponad 60 krajach, na 6 kontynentach. Jeżeli też kochasz podróże, nie lubisz niepotrzebnie wydawać pieniędzy ale mieć możliwość umyć się chociaż raz dziennie, zawsze mieć dobre value for money i chcieć zobaczyć więcej i poczuć intensywniej to ten blog jest właśnie dla Ciebie! Kontakt: kowalski@justKowalski.pl

Polub mnie na Facebooku!
iVisa
Szybkie zawieranie ubezpieczeń